Między prostolinijnością a eksperymentem
Premiera: 12.06.2026
47'
Premiera: 12.06.2026
47'
Ambrose Akinmusire i Mary Halvorson – dwoje artystów, których poczynania w światowym jazzie są szczególnie warte uwagi od około dwudziestu lat. Trębacz i gitarzystka to liderzy znaczących zespołów, osoby o wyrazistym stylu kompozytorskim oraz brzmieniu, po którym błyskawicznie da się ich rozpoznać. Dyskografia obojga przyprawia o zawrót głowy, więc lepiej nie zaczynać nawet wymienienia nazwisk ich najważniejszych współpracowników i współpracowniczek. Łączy ich coś jeszcze: Akinmusire był częścią zespołu gitarzystki podczas nagrywania płyty „Code Girl” (2018), oboje są także od kilku lat związani są z nowojorską Nonesuch Records. A od kilku miesięcy na ich koncie znajduje się wspólny album duetowy, który ukazał się nakładem wspomnianej wytwórni.
Grono osób, które z zainteresowaniem czekało na tę premierę, z pewnością było duże. Wspólna płyta artysty i artystki tego kalibru nie zdarza się zbyt często. Czy album „Slo-Mo Neon Luminate Hoverings” spełnił nadzieje publiczności? Najdobitniej pokażą to pewnie końcoworoczne podsumowania. Póki co większość tekstów i komentarzy, do których udało mi się dotrzeć, wskazuje na przychylny odbiór płyty. Pod niektórymi komplementami kierowanymi w jej stronę chętnie się podpiszę, choć do pełnego entuzjazmu mi daleko.
Akinmusire i Halvorson stawiają tu na formalną oszczędność i raczej powściągliwą interakcję. Istotna jest dla nich podana wprost melodia oraz ekspozycja jej emocjonalności. To słychać choćby w kruchym i wzruszającym utworze „Prelude in the Ash”, który przywodzi na myśl motyw Nino Roty z filmu „La Strada”. Jest tak również w mniej jednoznacznych pod względem wyrazowym utworach: na przykład w oscylującym między konfesyjnością a diabolicznością „Tangled Pretty” czy „Blood & Sand”, gdzie słychać zarówno nieśmiałość, jak i pewną buntowniczość oraz szczyptę humoru.

Muzycy są zainteresowani nie tylko melodiami o różnorodnej charakterystyce, ale też chętnie rezygnują z określonego kierunku kompozycji. Na przykład enigmatyczny i niepokojący, początkowy segment „This Vivid” to proces splatania się okrzyków Akinmusirego i strzępów fraz obu instrumentów, co wiedzie w stronę wielobarwnej gęstwiny. „Soundcheck” i „Tangled Pretty” zaczynają się od trąbki solo w kontekście zapętlonego, ambientowego podkładu. W tym duchu przebiega też ostatni, tytułowy utwór, gdzie następuje niespieszne, do niczego nie aspirujące, melodyjne sunięcie przez pastelową przestrzeń.
Do tego należy jeszcze dodać zjawiskowe epizody solowe, w których – w sposób bardziej bezpośredni – obserwujemy kunszt artykulacji oraz wyobraźni trębacza i gitarzystki. Pod tym względem szczególnie warta uwagi jest choćby wspomniana introdukcja Akinmusirego do „Tangled Pretty” czy początek „Nice to Meet You Again for the First Time”, gdzie w zagorzałą dyskusję z samą sobą wchodzi Halvorson. Fantastycznie w wykonaniu gitarzystki wybrzmiewa także choćby finał improwizacji „Soundcheck”. Są to na swój sposób spektakularne zdarzenia, które jednak dzieją się gdzieś na uboczu – nie przesłaniają szerokiego obrazu, w którym bynajmniej nie chodzi o ekwilibrystykę.
Duet realizuje więc szereg pomysłów: od czułych kantylen, przez niejednoznaczne narracje i mikropopisy, aż po eskapistyczny ambient. Eksploracja tak różnych światów oraz osobliwe brzmienia intrygują, choć szkoda, że nie ma tu większej liczby improwizowanych interakcji. Akinmusire i Halvorson dość zręcznie balansują między prostolinijnością a eksperymentem, ale liczę na to, że kontynuacja ich współpracy przyniesie jeszcze więcej ciekawszych, bardziej swobodnych dialogów.
Skład
Ambrose Akinmusire – trąbka, głos
Zobacz też
Nie negocjować z wyobraźnią
Uwaga! Festiwal w przebudowie!
Komentarze